Rozmowa z Panią prof. dr hab. med. Barbarą Iwaszkiewicz-Bilikiewicz – Kierownikiem Oddziału Okulistycznego Centrum Medycznego „KARDIOTEL” w Sopocie
Przed wakacjami rozmawialiśmy o różnych porach roku i ich związkach z chorobami oczu, a co możemy teraz powiedzieć o jesieni.
O jesieni bardzo wiele i to przeważnie dobrze. O wczesnej jesieni tylko dobrze, gorzej o późnej, chłodnej i deszczowej, kiedy to nękają nas infekcje, kaszel temperatura i ogólne złe samopoczucie.
Dobrych stron jesieni jest wiele. Przekwitły już trawy i drzewa, kończą się więc kłopoty alergików – mogą nareszcie przestać stosować leki uśmierzające ich dolegliwości. Słońce, które lubimy, nie operuje już tak silnie jak latem i nie obserwujemy oparzeń skóry, dokuczliwych szczególnie w okolicy powiek. Skóra tutaj jest wyjątkowo cienka i delikatna , łatwo ulega obrzękowi oraz bolesnemu rumieniowi, co niejednokrotnie utrudnia widzenie.
Temperatura powietrza spadła nawet o kilkadziesiąt stopni , chorzy z nadciśnieniem, chorobami serca, cukrzycą czy miażdżycą czują się znacznie bezpieczniejsi.
Istnieje ścisły związek pomiędzy wspomnianymi chorobami ogólnymi a chorobami oczu, które są ich następstwem. Mam tu na myśli przede wszystkim na myśli krwotoki, od tych całkiem błahych po tragiczne w skutkach wylewy do wnętrza gałki ocznej.
Czy to już wszystkie zagrożenia ciepłego lata?
Wspomniałam o pewnej grupie chorób, z którymi okulista spotyka się częściej o tej porze roku. Istnieje ponadto jeszcze duża liczba pacjentów , która trafia do nas w tym okresie z powodu różnych urazów narządu wzroku. Są to urazy powstałe w wyniku prac w ogródkach, na działkach letniskowych, podczas remontów prowadzonych w czasie urlopu, uprawiania sportów itp.
Latem dzień jest długi, mamy dużo wolnego czasu i wiele godzin spędzamy w inny, często niebezpieczny dla oczu, sposób.
Nie będę omawiać urazów, bo nie wyczerpalibyśmy tego tematu podczas naszej rozmowy, powiem tylko, że częstokroć nie zdajemy sobie sprawy jak niebezpieczne może być np. rąbanie drzewa. Kończy się ono nierzadko zwichnięciem soczewki, krwotokiem do gałki a w konsekwencji ślepotą. To tylko jeden z przykładów.
No tak, ale idąc ulicą, też cegła może nam spaść na głowę i stracimy życie, tak nie można myśleć. Oczywiście, że nie można „uciec od przeznaczenia”, tak się mówi i chyba należy w to wierzyć, bo myśląc nieustannie co się może wydarzyć w każdej chwili naszego życia i co nam może grozić, należałoby udać się natychmiast do specjalisty, lecz nie okulisty tylko psychiatry.
Takie mogą być straszne skutki naszych poczynań urlopowych w czasie lata. A jakie są jeszcze inne pozytywne strony jesieni. Zasadniczą zaleta tej pory roku jest to, że nasz organizm został wzmocniony w czasie lata słońcem, świeżym powietrzem, dietą bogatą w jarzyny, owoce i witaminy, więc staliśmy się bardziej odporni, silniejsi i wypoczęci. Jest to więc najlepsza pora by poddać się planowanym operacjom, np. operacji zaćmy. W czasie letnich upałów staramy się operować tylko tych chorych, których musimy, np. ze względów życiowych, świeże urazy itp. Operacje planowane odkładamy na czas , w którym stan pacjenta jest najlepszy i grozi mu najmniej niebezpieczeństw. Tak więc chorzy mający komfort wyboru czasu zabiegu powinni decydować się nań właśnie teraz. Niestety dotyczy to tylko tych pacjentów , którzy nie SA uzależnieni od kolejek i zapisów wynikających z ograniczeń NFZ.
Czy istotny jest moment operacji zaćmy, kiedy należy a kiedy można operować i kto o tym decyduje, chory czy lekarz?
Decyzję o operacji podejmują wspólnie, pacjent z lekarzem. Wybór terminu operacji zależy od wielu czynników, przede wszystkim od stanu zaawansowania zaćmy, chorób ogólnych, wieku chorego, warunków socjalnych i zawodu . Wszystkie te uwarunkowania ściśle się ze sobą łączą.
Wcześniej operujemy chorych, u których zaćma współistnieje np. z cukrzycowymi zmianami na dnie oka, wymagającymi laseroterapii, a która nie jest możliwa do wykonania przez zmętniałą soczewkę. Wcześniej należy także usunąć zaćmę osobie czynnej zawodowo, chorym w zaawansowanym wieku, mieszkającym samotnie, bez pomocy osób drugich itp. Później decydujemy się na operację u pacjentów jednoocznych z współistniejącymi chorobami ogólnymi i chorobami oka, szczególnie wtedy gdy maja jeszcze na tyle użyteczne widzenie, że mogą samodzielnie poruszać się po swoim mieszkaniu i wykonywać podstawowe czynności. Groźba powikłań, których u takich pacjentów nie można wykluczyć zmusza nas do szczególnej ostrożności – pamiętamy, że chory ma tylko jedno oko i strata nawet niewielkiego widzenia.
Czy to prawda, że chorą soczewkę usuwa się za pomocą ultradźwięków i lasera? Tak, zabieg usuwania zaćmy nazywamy fakoemulsyfikacją, a więc rozdrabnianiem soczewki. Uzyskujemy to przy pomocy ultradźwięków rozbijających soczewkę na płynne masy, które usuwamy na zewnątrz. To rozdrabnianie mas soczewkowych możemy wykonać też laserem lub strumieniem płynu. Aparatura operacyjna jest bardzo skomplikowana i kosztowna.
Jak długo chory musi leżeć w szpitalu przed i po operacji zaćmy?
Jeżeli stan ogólny na to pozwala, to chory może być operowany w trybie ambulatoryjnym w ramach Oddziału Jednego Dnia, tak jak to robimy w „KARDIOTELU” w Sopocie.
Chory zgłasza się do nas rano i po dwóch godzinach jedzie do domu, gdzie może normalnie chodzić i wykonywać podstawowe czynności życiowe.
Czy chory widzi po operacji tak jak przed zachorowaniem na zaćmę?
Tak, co więcej, osoba z wadą wzroku, nosząca całe życie okulary, dzięki zastosowaniu odpowiedniej soczewki wewnątrzgałkowej może mieć wyrównaną wadę i chodzić bez okularów.
Istnieją już soczewki, które pozwalają na dobre widzenie bez okularów zarówno z bliska jak i z daleka. Są jednak drogie i pacjenci rzadko się na nie decydują. Częściej natomiast wszczepiamy soczewki chroniące siatkówkę i dające wysoki komfort widzenia, tzw. soczewki naturalne, jak chorzy mówią „żółte”.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał: Tadeusz Rober



